BIURO ELEKTRONICZNE I TELEPRACA

Nowoczesne urzędy to biura bez urzędników w przysłowiowych za­rękawkach i z atramentem w kałamarzach. Nie ma tam już maszyn do pisania ani kalki. Sporządzanie dokumentów w licznych egzempla­rzach zapewniają kopiarki. Pierwsza – z 1960 roku – model 914 firmy Xerox ważyła trzysta kilogramów i kosztowała 13 tysięcy dolarów. Po­trzeby biurokratów były wszakże tak wielkie, że nie odstraszył ich ani ciężar, ani cena maszyny – w krótkim czasie nieoczekiwanie dla siebie firma sprzedała ponad dwieście tysięcy egzemplarzy tego modelu. Obecnie kopiarki kosztują wielokrotnie mniej, ważą kilka kilogra­mów, są łatwe w obsłudze, mają dużą wydajność i kilka możliwości. Nazwa firmy stała się nazwą czynności powielania – kserowanie.Biuro elektroniczne może obyć się bez kalki i atramentu, ale musi dysponować papierem. Informacja jest przecież dla człowieka, a ten nadal lubi mieć przed oczami dokument na papierze. Dokumenty po­wielają drukarki komputerowe oraz plotery (urządzenia graficzne) w odpowiedniej liczbie egzemplarzy, na zwykłym papierze, różnymi czcionkami, także w kolorach. Toteż zarówno drukarki i kopiarki mają zapewnione miejsce w biurze przyszłości, choć może kiedyś wy­starczy nam zapis elektroniczny i jego obraz na monitorze. W pracy biurowej wielce użyteczna jest również telekopiarka (fak- symile), zwana krócej faksem, czyli urządzenie do przesyłania na od­ległość dokumentów i wykresów. Dzięki niej opieszały księgowy może w ostatnim momencie przesłać do centrali sprawozdanie finansowe liczące wiele stron drobnych cyfr za pomocą linii telefonicznej.

ZAKUPY BEZ WYCHODZENIA Z DOMU

Nie tylko książki czy płyty i utwory muzyczne (w formacie audio CD czy MP3) są jedynym do­brze sprzedającym się w internecie towarem. Coraz więcej oferuje się luksusowych prezentów, w tym perfum, a także bielizny oraz rzeczy używanych, np. samochodów. Kupując przez internet szybko porów­nuje się ceny, sprawdza szczegóły techniczne produktów. Mimo spa­mu (zalewu niechcianej poczty elektronicznej) kupowanie wielu towarów jest przyjemniejsze w internecie, szczególnie książek z uwa­gi na ogromną ofertę nie mieszczącą się w tradycyjnej  księgarni. Może ta książka trafia do czytelnika tą właśnie drogą.Zakupy domowe mają jednak taką samą wadę co sklepowe, wy­magają niestety pieniędzy. Lecz i tutaj przeobrażenia współczesnej technologii mogą niekiedy przyjść z pomocą. Za pośrednictwem komputera służącego do internetowych zakupów możemy pracować i zarabiać w domu. Osoby, których głównym zajęciem jest przetwa­rzanie informacji, a więc inżynierowie, uczeni, pisarze, ale także menadżerowie i sekretarki, maszynistki, mogą wiele czynności za­wodowych wykonywać we własnym mieszkaniu, przekazując wyni­ki pracy siecią do swojej firmy. Praca na odległość jest możliwa, jeżeli centralne biuro odpowiednio wyposażono, zwłaszcza w sieć teleinformatyczną. Ale to nie wystar­cza. Musi w nim być kilka medialnych urządzeń.

NIE ODLEGŁA PRZYSZŁOŚĆ

Taka wizja nie jest odległą przyszłością, urzeczywistnia się już w najbogatszej części Stanów Zjednoczonych. Założyciel i właściciel Microsoftu, Bill Gates, ma właśnie taki „inteligentny” dom. Ponieważ tempo wprowadzania nowości elektronicznych następuje szybko, to co dzisiaj mają najbogatsi, wkrótce będą mieć średniozamożni.Nowoczesne mieszkanie ma tak wiele elektronicznego sprzętu, że stanowi jakby elektroniczną zagrodę. Staje się także miejscem robie­nia zakupów, dawną sprzedaż wysyłkową uzupełniają telezakupy; oferty składane przez telewizor i realizowane przez telefon, ale jesz­cze lepsze i wygodniejsze – zakupy przez internet. Niestety, odkryli to wcześniej marketingowcy, dlatego nasze skrzynki poczty elektronicz­nej zalewa spam (od nazwy prasowanej szynki), czyli niechciana korespondencja reklamowa (jej pocztowym odpowiednikiem są wty­kane promocyjne ulotki i listy zwane śmieciowymi, junk mail.Internet stał się nowym, szczególnym światowym rynkiem zaku­pów. Przełomem niewątpliwie było powstanie globalnej księgarni Amazon.com. Można w niej zamówić niemal każdą książkę wydaną w języku angielskim (i nie tylko), a płaci się kartą kredytową. Na ekranie pokazywana jest cena, spis treści książki, okładka, frag­menty recenzji i opinii czytelników, ceny egzemplarzy używanych (co jest istotne w przypadku wyczerpania nakładu). W Polsce działa już wiele podobnych internetowych księgarni, co wobec wzrostu oferty wydawniczej jest niezwykle korzystne.

PRZESYŁANE KABLEM

Kablem przesyłane bę­dą wszelkiego rodzaju informacje: zarówno programy telewizyjne w wielkim wyborze i z całego świata, rozmowy telefoniczne, dane komputerowe (wygodne dla pracujących w domu), wiadomości ga­zet elektronicznych, a także informacje związane ze sterowaniem urządzeniami tegoż domu. W takim systemie można przeprowadzać sondaże opinii i referenda wygodnie i szybko. Z kolei oprócz telefo­nu, można będzie korzystać z faksu komputerowego. Listy klasycz­ne staną się rzadkością, a oficjalne pisma i dokumenty uwiarygodni elektroniczny podpis cyfrowy.Książki science fiction zapowiadały niegdyś, że pewnego dnia robo­ty odciążą zapracowanych mieszkańców świata współczesnego. Jed­nak wygląda na to, że domowym dozorcą może stać się mały aparat dołączony do telewizora. Za pomocą pilota zdalnego sterowania, użyt­kownik wywołuje na ekranie graficzne obrazy domowych urządzeń i zajęć. Naciskając odpowiadające im numery, programuje ich działa­nie (oczywiście trzeba także dysponować przystosowanym sprzętem gospodarstwa domowego). Aparat może włączać i wyłączać światła, ustawiać alarm, włączać ogrzewanie czy bojler, regulować temperatu­rę w każdym pomieszczeniu (na przykład zmniejszając ogrzewanie w nocy w niektórych pokojach). A rano po uruchomieniu budzika automatycznie włączać elektryczny ekspres do kawy oraz radio. Co więcej, jego działaniem właściciel może sterować za pomocą te­lefonu. A więc na przykład połączyć się z biura, aby skontrolować czy wszystko jest w porządku, włączyć ogrzewanie, a nawet kuchen­kę elektryczną, na której pozostawił obiad. Gdyby jednak coś się zapaliło, wówczas automat przeciwpożarowy sam odetnie prąd i za­leje pianą piecyk.

DOMOWE MEDIA

Już teraz dociera do Polski mnóstwo programów TV satelitarnej, w tym wiele polskich, jeszcze więcej angielskich (BBC, Sky, MTV), francuskich, włoskich, hiszpań­skich, niemieckojęzycznych (Niemcy, Szwajcaria, Austria), a ponad­to amerykańskie (WorldNet i CNN), arabskie i wiele innych. Często nie trzeba instalować zewnętrznej anteny parabolicznej ani kupować specjalnego satelitarnego odbiornika i dekodera, wystarczy podłą­czyć się (odpłatnie) do sieci kablowej, aby drogą przewodową otrzy­mywać kilkadziesiąt satelitarnych programów. Media domowe pozwalają osobom żyjącym samotnie albo emi­grantom na stały kontakt ze swymi krewnymi, dawnymi ojczyznami, dużymi i małymi. Znane są analizy zachowań medialnych imigran­tów tureckich w Niemczech, którzy niemal nie oglądają miejscowych programów telewizyjnych, nie czytają niemieckich gazet, natomiast często – wręcz godzinami – telefonują do swych rodzin w Istambule czy w innych miastach i wsiach. Oglądają także satelitarne programy z Turcji i innych krajów muzułmańskich, czytają w internecie tamtej­sze gazety. Kupują prasę mniejszości tureckiej w Niemczech. W re­zultacie pozostają niemal całkowicie odcięci od kultury niemieckiej, korzystając jedynie z gospodarki i niemieckiego dobrobytu. Zatem media włączając ludzi w globalny świat, ułatwiają także tworzenie et­nicznych enklaw duchowo połączonych z rodakami w swym kraju.Dzisiejsze mieszkania wydawać się będą mało inteligentne ich na­stępcom – domom w pełni zelektronizowanym, jednym kablem (światłowodem) połączonym z centrum.

JEDNO Z WIELU URZĄDZEŃ

O wcześniejszych modelach powiada się z sentymentem „poczciwe” (poczciwy stary telefon, telewizor, itd.); do swych często używanych mediów odnosimy się z sympatią.Telefon jest tylko jednym z wielu urządzeń łączności w nowocze­snym mieszkaniu. Z roku na rok przybywa nam nowych sprzętów służących porozumiewaniu się z innymi ludźmi. Dzięki nim możemy nie ruszając się z domowych pieleszy pozostawać, a przynajmniej czuć, że pozostajemy w stałym, choć pośrednim kontakcie z całym światem. Jest to przemiana rewolucyjna.Nowoczesny odbiornik telewizyjny jest już nie tylko aparatem do oglądania telewizji, ale monitorem, na którym użytkownik sam wywołuje różnorodne obrazy. Jak niegdyś przechwalał się Owen Glendower w Szekspirowskim Henryku IV: „Mogę wezwać duchy z głębin”, tak dzisiaj każdy właściciel magnetowidu czy DVD dokonu­je bez trudu takiej sztuczki. I gdy właściciele zwykłego telewizora mogą oglądać tylko to, co przekazują kanały TV, właściciele magne­towidów lub odtwarzaczy DVD wyzwolili się z „niewoli ramówki”. Mogą sporządzać, jak to czyni zapobiegliwy gospodarz, „konserwy kulturalne”, na przykład nagrywając w lecie i jesieni ciekawsze pro­gramy na długie zimowe wieczory. Telewizor jest wówczas monito­rem dla magnetowidu, czyli jakby ekranem domowego kina, którego repertuar ustalamy sami.Dysponując anteną satelitarną możemy przywoływać programy z kosmosu. Pilot telewizyjny pozwala przeskakiwać (jakby hipertek- stowo) po stacjach wielu kontynentów.

TELEFON I INTERNET

Aktualnie coraz częściej do dyspozycji mamy internet – omnimedium, w którym moż­na znaleźć niemal wszystko. Niestety, czasami także wirusy -    na szczęście tylko komputerowe.Telefon i internet łączą nas ze światem w coraz bardziej interak­tywny sposób. Dom przestaje być tylko miejscem schronienia i typowych zajęć, a staje się elementem sieci informatycznej, którą wprawdzie można swobodnie regulować, włączać i wyłączać, ale przecież jej sama obecność narzuca pewne zwyczaje. Mając w domu telefon nigdy nie cieszymy się niczym nie zakłóconym spokojem, gdyż zawsze może ktoś – nieznany lub niepożądany – do nas zadzwo­nić. Są i na to sposoby. Przykładem aparat z sekretarką automatycz­ną, który nie jest już tylko medium synchronicznym, wymagającym równoczesnego udziału dwóch osób. Podczas naszej nieobecności pozwala na nagranie wiadomości od dzwoniącego (poczta głosowa). Domowe udoskonalenia telefonu na tym się nie skończyły. Nowe te­lefony mają klawisze, co przyspiesza i ułatwia połączenie, a wiele modeli wyposażonych jest w pamięć ostatnio wybieranego numeru czy listę szybkich połączeń. Aparaty coraz częściej mają mały wy­świetlacz, który informuje o numerze czy osobie telefonującej. Ta funkcja znakomicie pomaga w unikaniu telefonicznych intruzów.

NOWOCZESNY DOM

Przyzwyczailiśmy się już, że mieszkanie nie jest wyspą, którą trze­ba opuszczać, aby wiedzieć co się dzieje na szeroki świecie, od tego mamy radio i telewizję. Radio, oprócz muzyki dobieranej do nasze­go nastroju, jest niestrudzonym informatorem w zakresie aktual­nych wydarzeń. Telewizja z kolei wprowadza do naszych mieszkań nie zawsze najchętniej widzianych, ale nigdy nie natrętnych elektro­nicznych gości. Telewizor zastąpił bardów, rybałtów, wędrownych mnichów i kramarzy. Pewien szkocki poeta napisał kiedyś, że kto po­trafiłby wpływać na treści ballad i opowieści ludowych, mógłby nie dbać, kto układa prawa jego narodu. Dzisiaj taką moc kształtowania masowej świadomości ma telewizja.Telewizor stał się urządzeniem wielorakiego użytku. Przestaje służyć wyłącznie jako ekran i z wyspecjalizowanego urządzenia przekształca się w element ogólnokrajowej sieci informacyjnej, niekiedy międzyna­rodowej. Gdy dysponujemy dekoderem teletekstu, ekran telewizora jest kolumną elektronicznej gazety. Mając cyfrowy aparat fotograficz­ny lub kamerę wideo można wprost na ekranie telewizora pokazywać własne amatorskie zdjęcia i filmiki. Gdy podłączymy do niego kompu­ter domowy, staje się planszą do gier albo tablicą do pisania lub ryso­wania. Oczywiście jeśli jest to nowoczesny płaski ekran plazmowy. Nowoczesny dom staje się także miejscem aktywnej komunikacji, porozumiewania się z innymi ludźmi. Środki komunikowania przeni­kają więc przez skorupę murów, łącząc nas z innymi i tworząc w ten sposób archipelag domostw. Dla łączności dwukierunkowej dawniej mieliśmy tylko pocztę oraz od ponad wieku – telefon.

ELEKTRONICZNA ZAGRODA

Dom był miejscem odpo­czynku oraz prac domowych, a tylko dla nielicznych – na przykład dla rzemieślników – jednocześnie warsztatem pracy. Aby się zabawić, dowiedzieć czegoś nowego, należało z domu wyjść albo do niego za­prosić gościa.  Dzisiaj jest inaczej, gdy współczesny poeta zaprasza swą muzę do chaty za wsią (zwanej daczą) na obserwację zalecanek ptasząt (dzi­siaj napisałby o bird-watching), to raczej włączy DVD niż będzie je oglądał w naturze. Domek samotnego poety bywa wyposażony w kino domowe, antenę satelitarną i dostęp do internetu. Jeśli pokaże jej wspaniały film Makrokosmos o wędrówkach ptaków na domowym ki­nie o ekranie 16×9, ze specjalnymi efektami dźwiękowymi, na pewno dziewczę ulegnie obrazom zalecanek wielkich i małych ptasząt.Współczesne mieszkanie staje się węzłem, ogniwem globalnego ko­munikowania się. W nowoczesnym domu na co dzień mamy stale gromadę niekłopotliwych, gdyż łatwo zapraszanych i wypraszanych medialnych „gości”. A więc: książki, czyli zapraszanych z całego świata poetów, literatów, uczonych, prasę – dzienniki i tygodniki, a zatem zawodowych plotkarzy, gaduły – osobistości świata polityki i sztuki. Mamy płyty, do swego mieszkania zapraszamy wedle życze­nia wielką orkiestrę symfoniczną (rzadziej) albo rozrywkową kapelę (częściej). Na ścianach wieszamy reprodukcje arcydzieł malarstwa światowego oraz fotografie rodzinne, co nawet mieszkaniu w bloku nadaje wygląd dawnych salonów mieszczańskich. Nie szkodzi, że są to reprodukcje, w cywilizacji medialnej zaciera się różnica między oryginałem a jego symulacją.

WSPÓŁCZESNE TECHNIKI MEDIALNE

Były one na ogół lokalne, skierowane do rodaków, ale napisane w języku angielskim i umieszczone w sieci stawały się dostępne dla całego świata, a więc w pewnym sensie były globalne. Na większą skalę spontanicznie powstawały serwisy informacyjne po tragedii w południowej Azji w grudniu 2004 roku wywołanej falą tsunamii, która pozbawiła życia około ćwierć miliona ludzi. Wielu ocalałych turystów mających telefony komórkowe z funkcją aparatu fotogra­ficznego, kamery wideo, a także dostęp do internetu przesyłało w świat wiadomości o katastrofie, ofiarach, potrzebnej pomocy. Tym razem amatorzy wyprzedzili profesjonalistów. Dopiero po nich na miejsce przybyli dziennikarze i kamery telewizyjne. Rzecz jed­nak w tym, aby poczucie wspólnoty nie było tworzone wyłącznie przez wydarzenia tragiczne.Współczesne techniki medialne i informacyjne przeobrażają wszyst­kie sfery życia. Rozważmy ich zakres i skalę zaczynając od podstawo­wego dla każdego człowieka miejsca – domu i mieszkania. „Mój dom, moją twierdzą” – głosi znane angielskie powiedzenie. Od zarania dziejów mieszkanie było dla człowieka miejscem ochrony przed złą pogodą i niebezpiecznymi zwierzętami oraz ośrodkiem ży­cia rodzinnego i wypoczynku. Metaforycznie mówiło się o ognisku domowym, co dosłownie oznaczało skupienie całej, na ogół dużej ro­dziny w najcieplejszym miejscu, przy piecu lub kominku. Była to sfe­ra prywatna, gdzie wprawdzie niespodziewanych gości przyjmowano życzliwie („Gość w dom, Bóg w dom”), ale okazje ku temu zdarzały się niecodziennie. Życie społeczne, aktywność publiczna oraz uczest­nictwo w kulturze toczyło się poza domem.