ELEKTRONICZNA ZAGRODA

Dom był miejscem odpo­czynku oraz prac domowych, a tylko dla nielicznych – na przykład dla rzemieślników – jednocześnie warsztatem pracy. Aby się zabawić, dowiedzieć czegoś nowego, należało z domu wyjść albo do niego za­prosić gościa.  Dzisiaj jest inaczej, gdy współczesny poeta zaprasza swą muzę do chaty za wsią (zwanej daczą) na obserwację zalecanek ptasząt (dzi­siaj napisałby o bird-watching), to raczej włączy DVD niż będzie je oglądał w naturze. Domek samotnego poety bywa wyposażony w kino domowe, antenę satelitarną i dostęp do internetu. Jeśli pokaże jej wspaniały film Makrokosmos o wędrówkach ptaków na domowym ki­nie o ekranie 16×9, ze specjalnymi efektami dźwiękowymi, na pewno dziewczę ulegnie obrazom zalecanek wielkich i małych ptasząt.Współczesne mieszkanie staje się węzłem, ogniwem globalnego ko­munikowania się. W nowoczesnym domu na co dzień mamy stale gromadę niekłopotliwych, gdyż łatwo zapraszanych i wypraszanych medialnych „gości”. A więc: książki, czyli zapraszanych z całego świata poetów, literatów, uczonych, prasę – dzienniki i tygodniki, a zatem zawodowych plotkarzy, gaduły – osobistości świata polityki i sztuki. Mamy płyty, do swego mieszkania zapraszamy wedle życze­nia wielką orkiestrę symfoniczną (rzadziej) albo rozrywkową kapelę (częściej). Na ścianach wieszamy reprodukcje arcydzieł malarstwa światowego oraz fotografie rodzinne, co nawet mieszkaniu w bloku nadaje wygląd dawnych salonów mieszczańskich. Nie szkodzi, że są to reprodukcje, w cywilizacji medialnej zaciera się różnica między oryginałem a jego symulacją.