W SFERZE ZJAWISK

W ostatnim dziesięcioleciu upowszechnił się termin „glo­balizacja”. Jego popularność wynika z powszechnego odczuwania Ziemi jako ogromnej, choć niejednorodnej ojczyzny ludzi. To odczucie uzyskało wizualną obiekty­wizację w zdjęciach globu wykonanych z kosmosu. W 1961 roku Ju­rij Gagarin jako pierwszy człowiek ogarnął wzrokiem kulę ziemską, kilkakrotnie ją oblatując i fotografując. Jego lot oraz późniejsze tele­wizyjne transmisje satelitarne podsunęły wizjonerowi mediów Mar­shallowi McLuhanowi obrazowe ujęcie zmiany – „Świat stał się glo­balną wioską”. Metaforę przyjęto entuzjastycznie jako celne ujęcie zbiorowego doświadczenia ludzi; poznawania i odczuwania zjawisk i procesów odległych od miejsc zamieszkania każdego członka świa­towej społeczności. W kształtowaniu owego poznania prymarne zna­czenie mają media. McLuhan traktował współczesny mu świat jako telewioskę, w której media elektroniczne, przede wszystkim telewi­zja, odtwarzają klimat dawnej oralnej kultury plemiennej.W znaczeniu dosłownym globalizacja odnosi się do całej planety, wszystkiego co na niej jest, co działa. W pewnej mierze objaśnia ją teoria chaosu i wszechzależności, której sens przybliża takie oto rozumowanie: trzepot skrzydeł motyla w Szanghaju wywołuje odpo­wiedni ciąg zdarzeń, który skutkuje huraganem w Ameryce Południo­wej.  W sferze zjawisk meteorologicznych świat zawsze był globalny. Pogoda na jednym kontynencie bezpośrednio wpływa na klimat na innym. Nie znamy jednak dokładnie wszystkich czynników kształtujących pogodę w wymiarze globalnym. Nie potrafimy rozwią­zać równań o tak wielu parametrach, aby przewidzieć pogodę do­kładnie na kilkadziesiąt dni naprzód.