WSPÓŁCZESNY RYNEK KONSUMPCJI

Simulacrum są też parki rozrywki wymyślone przez Walta Di­sney , które kreują obrazy i klimaty amerykańskiego miasteczka, wyspy piratów, prehistorycznego osiedla, wioski indiańskiej, itp. Po­dróżujemy tam w czasie i przestrzeni doznając mocnych, ale bez­piecznych wrażeń. Wokół nas kłębi się anonimowy tłum. Ale przecież przebywamy tam w towarzystwie osób, z którymi odwiedzamy ów park. Tak jak w centrach handlowych, nie ma kontaktów społecz­nych. Toteż współczesny rynek konsumpcji, choć nieporównanie cie­kawszy i bogatszy od wszelkich swych poprzedników, jest ułomny w społecznym sensie podobnie jak oglądanie telewizji. Brak w nim kontaktów międzyludzkich między oferentami (chociaż sprzedaw­ców trenuje się w uprzejmości) i nabywcami, a w jeszcze większym stopniu między samymi nabywcami. Średniowieczne katedry wypeł­niał też tłum, lecz nie był on anonimowy. Przed i po nabożeństwie spotykano się, rozmawiano, nawiązywano nowe znajomości. Centra handlowe są pełne ludzi, lecz nie spotkań i rozmów, kontaktów o cha­rakterze społecznym. Zbudowane są tak, aby ludzie raczej się rozglą­dali niż rozmawiali. Widzimy w nich pary i rodziny, lecz nie ma wspólnoty. Niezobowiązująca wymiana zdań przenosi się do mediów na fora internetowe, tam powstaje wirtualny rynek konsumentów.